|
- imię i nazwisko dziecka - głównego bohatera opowieści
- miejscowość, w której mieszka
- imię drugiego dziecka - z
zaznaczeniem stopnia pokrewieństwa
- dodatkowo imię
babci głównego bohatera (ta informacja
nie jest wymagana)
- fotografia - na stronę z dedykacją -
najlepiej w formie cyfrowej ( JPG, BMP, itp.) Prosimy nie zmniejszać zdjęć przed wysłaniem!
-
treść dedykacji, którą
umieścimy pod zdjęciem - przykładowe wierszyki
zobacz tutaj
- podpis pod dedykacją - od kogo, z
jakiej okazji
- miejscowość i data na dole strony z
dedykacją
- adres do wysyłki oraz telefon
kontaktowy |
|
W Łasinie zapadła noc. Magda
nie mogła dziś zasnąć i przewracała się z boku na bok w swoim łóżku.
Patrzyła przez okno balkonu na czarne, pełne gwiazd, niebo.
Próbowała je policzyć, ale nie potrafiła. Jak wielkie jest niebo?
Ile jest gwiazd? Czy każda z nich jest tak duża jak ziemia? A może
są jeszcze większe? A skąd się to wszystko wzięło?
A gdzie niebo się kończy? Była już bardzo zmęczona. Pomyślała, że
jutro o to wszystko zapyta babcię Wandę.
Babcia Magdy to bardzo mądra i pełna dobroci kobieta. Mieszka
niedaleko, w małym, białym domku z różami w oknie. Magda bardzo lubi
do niej przychodzić, bo cierpliwie odpowiada na jej pytania i
potrafi przyrządzać różne pyszności. Rozmawia nawet ze zwierzątkami,
które łaszą się do niej, jakby wyczuwały jej dobroć na
odległość....[...]
Babcia Wanda siedziała jak
zwykle na ławce i bawiła się ze zwierzątkami. Magda przytuliła się
do babci i przykryła ją wełnianą chustą.
- Babciu, skąd się wzięło niebo? - zapytała. Wiedziała, że u babci
znajdzie odpowiedź.

- Pan Bóg je stworzył - odpowiedziała pewnie.
- Pan Bóg? - zdziwiła się Magda. - Te wszystkie gwiazdy? On sam?
- A ty ile ziarenek piasku uniesiesz w dłoni? - zapytała.
- Dużo, bardzo dużo! Ale ziarenka piasku są małe! - odpowiedziała.
- Nie, Magdo, to ty jesteś duża w porównaniu z nimi - przerwała jej
babcia.
- Te gwiazdy są dla Pana Boga jak ziarenka piasku dla ciebie -
bardzo małe.
- Jak ziarenka piasku? - zdumiała się Magda marszcząc przy tym swój
mały nos. - Ale to by znaczyło, że On jest bardzo wielki! -
krzyknęła dziewczynka.
- Bo jest - odpowiedziała babcia Wanda i przytuliła wnuczkę. - Jest
bardzo wielki....[...] Magda zjadła pyszny podwieczorek
i wróciła do domu. Musiała jeszcze odrobić lekcje, ale babcia Wanda
zgodziła się następnym razem opowiedzieć jej trochę więcej o Panu
Bogu.
Rano Magda spotkała się z przyjaciółmi w szkole. Wspólnie, jeszcze
przed zajęciami, pobiegli na boisko, gdzie pod dębem mieli swą „bazę
dla wtajemniczonych“. Jeszcze przed wakacjami Kasia,
kuzynka Magdy, znalazła na strychu swego domu worek ze starymi
legitymacjami. Było tam miejsce na imię i nazwisko oraz zdjęcie.
Wspólnie wpadły na pomysł, że założą prawdziwe stowarzyszenie, a
każdy członek dostanie swą własną legitymację. Będzie szef,
zastępca, szeregowi, hasło - po prostu wszystko, co trzeba. Na
początku roku szkolnego oznajmiły klasie swój zamiar. Udało się.
Zainteresowanie było wielkie. Nikt nawet za bardzo nie wiedział, w
jakim celu stowarzyszenie powstało i jakie będą jego zadania, ale
każdy chciał mieć piękną legitymację ze świecącą okładką, by
pochwalić się jego członkostwem.... [...]
Tego dnia Magda postanowiła, że
po lekcjach zabierze swoich przyjaciół z Zarządu do babci Wandy,
żeby i oni mogli posłuchać opowiadania o Bogu.
Dzieci przyszły trochę za wcześnie i babci nie było jeszcze w domu.
- Chodźcie! Pokażę wam okolicę. Jest naprawdę piękna - zachęciła
przyjaciół Magda. Pomysł podobał się wszystkim, nawet Agnieszce,
której zazwyczaj spacery nie sprawiały przyjemności. Okolica była
jednak tak piękna i tajemnicza, że nim się spostrzegli znaleźli się
na brzegu pięknego jeziora. Woda była spokojna i lazurowa. Wzdłuż
brzegu co kilkadziesiąt centymetrów wystawały z wody drewniane
słupki. Były umieszczone blisko siebie i zachęcały, aby na nie
wejść. Kasia bez wahania skoczyła na pierwszy z nich, potem na drugi
i trzeci. Śmiała się do tego wniebogłosy.
- Chodźcie za mną! Tu jest super!!- krzyczała.
- Eee tam, nie chce mi się - mruknęła Magda.
- Boisz się! Jesteś tchórzem! - krzyknęła Kasia i skoczyła na
następny słupek. Woda była tam już głęboka, a słupki śliskie od
nieustannie polerującej je wody.
- Nie wygłupiaj się! - prosiła Agnieszka. - Wracaj, to niebez....
Już nie dokończyła.
Kasia wpadła do wody....[...]
Następnego dnia, zaraz po szkole, Magda udała się znów do babci, tym
razem sama.
- Babciu, opowiedz mi o Bogu. Proszę! - nalegała.
- Dobrze - odpowiedziała babcia - a więc słuchaj.
Usiadły
na ławce przed domem. Silne światło słońca odbijało się w jeziorze
milionami promieni. Te ani przez chwilę nie pozostały w bezruchu -
pojawiały się i znikały, rozpychały i przekomarzały, podskakiwały i
pulsowały. Oczy babci, pełne były tego światła, jakby rozmawiały z
wodą i drzewami, które swą mądrość przekazują tym, którzy są tego
godni.
Babcia Wanda otworzyła Biblię i zaczęła czytać:
"Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i
pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży
unosił się nad wodami....
|